Kultura, sztuka » Fotografia
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://www.katalog.katowice.net-80.pl/przygotowania-do-slubu-s105671.html
![]() data: 16-03-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://www.wzorydokumentow.prosta-strona.info/a/Decyduje-swiatlo,123480
![]() data: 17-03-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://www.web.katalog-qlweb.net/81933-artykul-Zanim.powiecie.TAK
![]() data: 22-03-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://www.nietypowe.bixhurt.waw.pl/12622-typowe-Zanim.powiecie.TAK
![]() data: 28-04-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://sharingreviews.com/2012/03/03/fotoreportaz-slubny/
![]() data: 03-05-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://bazastron.wentylatory-przemyslowe.com/28936,art,Slubnie-fotograficznie.html
![]() data: 06-05-2012
| szczegóły
|
|
|
A Sandomierz - jak Toskania...
Mieszkam w Zamościu. Od Sandomierza dzieli mnie 140 km, a właściwiej byłoby stwierdzić, że 2 godziny drogi. Gdyby to był kwadrans, spędzałbym w tym mieście wiele godzin, z tych wolnych, których mam tak nie wiele... Kilka lat temu, miałem okazję (wyjazd nie był turystyczny) zobaczyć fragment północno-zachodnich Włoch. Miałem okazję zobaczyć, i się zachwycić. Nie będę teraz twierdził, że Sandomierskie, to Toskania albo Liguria nad Wisłą. Powiem tak: gdybym zasnął gdzieś, a obudził się po trzech dniach w Sandomierzu, i gdyby kto jeszcze w ościeża okien wstawił charakterystyczne, ażurowe, kolorowe okiennice - miałbym wątpliwości czy jestem w Polsce. Podwórka sandomierskich kamieniczek są tak urokliwe, że dech zapiera na każdym kroku. Sandomierz położony jest na kilku "wyraźnych" wniesieniach. Oprócz starówki, zachwyca także widok na nie zabytkową willową część miasta, i tam także chciałoby się zainstalować, wspomniane wcześniej, okiennice. Stare miasto, to "upchanie" na jednym wzgórzu mnóstwa starych, zabytkowych budowli: kamienic, kościołów, zakonów, fortyfikacji, kamieniczek... Skutek jest taki, że Sandomierz jest obiektem idealnym, z punktu widzenia fotografii ślubnej. To, po prostu, jeden "wielki", romantyczny plener fotograficzny.
http://strony.fantazja.waw.pl/20154/Fotografia-slubna/art.html
![]() data: 12-05-2012
| szczegóły
|
|
|
Afrykańskie zbiory sztuki - Afryka,Burkina Faso,Dogon,Kurumba,Mossi,Somba.
Muzeum miejskie w Żorach - Żory Znajdziesz u nas informacje o wystawach, wydawnictwach i zbiorach ekspozycję Etnografia i historia Śląska oraz Afrykańskie zbiory sztuki - Afryka,Burkina Faso,Dogon,Kurumba,Mossi,Somba.
http://www.muzeum.zory.pl/
![]() data: 23-05-2010
| szczegóły
|
|
|
Agata Kleczkowska
Agata Kleczkowska pracuje głównie w technologii olejnej, lubi również ołówek i akryl. W większości wypadków wykorzystuje kombinacje tych mediów; produkuje dzieła złożone i wieloznaczne. Nie boi się intensywnych, nawet krzykliwych kolorów, jednak równoważy je zestawieniem z bardziej powściągliwymi barwami. To połączenie daje bardzo interesujący efekt, priorytetowo widoczny na przedstawieniach zwierząt, będących - jak przyznaje sama Kleczkowska - niewyczerpanym źródłem inspiracji. Tematy prywatnych prac czerpie głownie z lasów. Proces twórczy zaczyna się od skrupulatnego opisu zwierzęcia i jego otoczenia. Kolejnym krokiem jest wprowadzenie w idealną przestrzeń obrazu fotorealistycznych przedstawień. Ta integracja prowadzi do radykalnej zmiany tła. W końcowym efekcie widzowi przedstawiany jest niezwykły obraz: oto wokół łosia, lisa czy zająca roztacza się psychodeliczne promieniowanie, pospolite leśne zwierzęta ujęte są abstrakcyjne wzory, mogące kojarzyć się z aureolą. Te budzące zdumienie artystyczne chwyty służą przemyślanemu celowi. Kleczkowska potwierdza znaczenie i moc zwierząt, rekonstruuje otaczającą je aurę mistycyzmu. Można żeby zadać pytanie o przyczynę wyboru takiego tematu. Jak mówi sama artystka: Jestem zafascynowana tym, że zwierzęta były dotychczasowe w ludzkiej kulturze od jej początków. Począwszy od rysunków naskalnych, pogańskich wierzeń, mitów i legend, a kończąc na szeroko pojętej sztuce współczesnej i wszechobecnej reklamie, Ci używają zwierząt mających specjalne znaczenie, częstokroć próbują ująć w postaci zwierząt rzeczy, które są mistyczne i niezrozumiałe, takie jak wszelkiego rodzaju bóstwa, siły nadprzyrodzone, emocje i koncepcji.
http://www.mojblogasek.pl/2011/04/09/agata-kleczkowska/
![]() data: 24-07-2011
| szczegóły
|
|
|
Agata Kleczkowska
Agata Kleczkowska pracuje przede wszystkim w technice olejnej, lubi także ołówek i akryl. W bardzo wielu sytuacjach stosuje kombinacje tych mediów; produkuje dzieła złożone i wieloznaczne. Nie boi się intensywnych, dosłownie krzykliwych kolorów, jednakże równoważy je zestawieniem z bardziej powściągliwymi barwami. To połączenie daje bardzo interesujący efekt, szczególnie widoczny na przedstawieniach zwierząt, będących - jak przyznaje sama Kleczkowska - niewyczerpanym źródłem inspiracji. Tematy osobistych zleceń czerpie głownie z lasów. Proces twórczy zaczyna się od skrupulatnego opisu zwierzęcia i jego otoczenia. Dalszym krokiem jest wprowadzenie w idealną przestrzeń obrazu fotorealistycznych przedstawień. Ta integracja prowadzi do radykalnej zmiany tła. W końcowym efekcie widzowi przedstawiany jest niezwykły obraz: oto wokół łosia, lisa czy zająca roztacza się psychodeliczne promieniowanie, pospolite leśne zwierzęta ujęte są abstrakcyjne wzory, mogące kojarzyć się z aureolą. Te budzące zdumienie artystyczne chwyty służą przemyślanemu celowi. Kleczkowska potwierdza znaczenie i moc zwierząt, rekonstruuje otaczającą je aurę mistycyzmu. Można by zadać pytanie o przyczynę wyboru takiego tematu. Jak mówi sama artystka: Jestem zafascynowana tym, że zwierzęta były obecne w ludzkiej kulturze od jej początków. Począwszy od rysunków naskalnych, pogańskich wierzeń, mitów i legend, a kończąc na szeroko pojętej sztuce współczesnej i wszechobecnej reklamie, kobiety i mężczyźni używają zwierząt mających specjalne znaczenie, częstokroć próbują ująć w postaci zwierząt rzeczy, które są mistyczne i niezrozumiałe, tj. wszelkiego rodzaju bóstwa, siły nadprzyrodzone, emocje i pomysłu.
http://osa.tradeshow.pl/a/Agata-Kleczkowska,12270
![]() data: 05-08-2011
| szczegóły
|
8
0
1
0
0
0Dodaj nową stronę:



